Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Quidquid Latine dictum sit…

Twórczość Tolkiena przetłumaczono na naprawdę wiele języków. Samego Hobbita wystarczy by zrobić imponującą kolekcję, nawet biorąc po jednym tłumaczeniu na dany język – będzie to ponad sześćdziesiąt książek. A przecież niektóre języki mają po kilka tłumaczeń. Dopiero co kolekcjonerzy musieli walczyć z wciskaniem na przeładowaną półkę irlandzkiego An Hobad. Mamy złe wieści dla lingwistycznych zbieraczy, czeka Was wymiana mebli na większe. A czemu?

In foramine terrae habitabat hobbitus. W formalinie teraz hobbitał habbit… czy coś w tym guście. Dzięki wydawnictwu HarperCollins, które zapragnęło uczcić siedemdziesiątą piątą rocznicę pierwszego wydania Hobbita (ale ten czas leci, swoją drogą), w brytyjskich księgarniach zagości Hobbitus Ille, czyli Hobbit po łacińsku. Za tłumaczenie odpowiada Mark Walker, znany ze swoich tłumaczeń książek dla dzieci, który ma na swoim koncie takie dzieła jak Domus Anguli Puensis (Chatka Puchatka) i Ursus Nomine Paddington (Miś zwany Paddingtonem). Hmm… patrzę na te tytuły i faktycznie, coś w tym jest, że w łacinie wszystko brzmi mądrze.

Dla osób, które znają łacinę i nie chcą poprzestać na zdobieniu półki tą książką (tu pozwolę sobie zauważyć, że okładka jest całkiem przyzwoita, ma potencjał do bycia ozdobą półki, efekt mozaiki dobrze oddaje charakter tłumaczenia), lecz zamierzają tę książkę przeczytać, gratką może się też okazać fakt, że wszystkie wiersze i piosenki mają być przełożone na klasyczne łacińskie metrum. Książka jest zapowiadana jako “świetna dla osób uczących się łaciny, a także dla fanów pragnących wyszukiwać swoje ulubione cytaty.”

Tłumaczenie ma zagościć w księgarniach we wrześniu tego roku, planowana cena to £12.99. A ja sobie poczekam aż ktoś przetłumaczy Władcę Pierścieni na ten język, a potem będę straszyć znajomych sławetną wypowiedź Gandalfusa do Balrogusa “You cannot pass!”.

Peter Jackson broni…48 klatek

We wtorek 24 kwietnia podczas CinemaCon w Las Vegas, Peter Jackosn oraz Warner Bros, zaprezentowali przed wybraną publicznością (w większości właścicielami kin) dziesięciominutowy fragment filmu Hobbit. Jak się wkrótce okazało odbiór widzów był mieszany, większość nieprzychylnie odniosła się do zastosowania nowatorskiej (na tą skalę) technologii 48 klatek na sekundę (standardowo filmy wykonane są w technice 24 klatek na sekundę).

Prezentowany fragment, otwiera scena z krajobrazem Nowej Zelandii, obraz jest o wiele bardziej klarowny niż większość filmów przyrodniczych, Los Angeles Times opisuje tą scenę filmu jako hiperrealistyczną. Wszystko to zmienia się w momencie gdy pojawili się aktorzy, każdy ich ruch był krystalicznie czysty i ostry. Niektórzy widzowie narzekali że materiał nie dawał odczucia tradycyjnego filmu.

Peter Jackson oznajmił, iż negatywne odczucia co do zaprezentowanego materiału i nowej technologi nie zatrzymają produkcji, oraz iż ma nadzieję, że filmowi malkontenci zobaczą film i sami go ocenią. Nikt nie będzie się zatrzymywał – powiedział reżyser - ta technologia będzie się tylko rozwijać. Jackson ma nadzieję że krytycy formatu zmienią zdanie po obejrzeniu ukończonego filmu.

Z początku odczucie może być dziwne, ponieważ nigdy nie widziałeś tak zrobionego filmu, to całkowicie nowe doświadczenie. Ale to uczucie nie trwa cały film. To całkiem inne wrażenie, niż kiedy oglądasz 10 minut zmontowanego materiału podczas prezentacji technicznej.

O  prawdziwym odbiorze możemy mówić kiedy widzowie mają szansę obejrzeć cały film – dodaje Peter Jackson. Przeczytaj resztę wpisu »

Wywiad z Kasiopeą w Szkole Czytania

Szkole Czytania są już dostępne obie części wywiadu z Kasiopeą, czyli Katarzyną Chmiel-Gugulską, ilustratorką, autorką “Syna Gondoru” i komiksów o małym Boromirze.

Katarzyna Chmiel-Gugulska jest autorką okładek i ilustracji w siedemdziesięciu książkach. Współpracuje z kilkoma wydawnictwami i agencjami reklamowymi, tworzy komiksy, napisała m.in. powieść rozgrywającą się w tolkienowskim Śródziemiu, baśnie i opowieści dla dzieci. W wywiadzie specjalnie dla Szkoły Czytania opowiada o pracy ilustratora i o tym, czym są dobre ilustracje.

Tutaj znajdziecie pierwszą a tutaj drugą część wywiadu z Kasiopeą

Zapraszamy!

Już czas…

Pora się już chyba przebudzić, przepraszamy Was drodzy czytelnicy za przestoje. Serwis tworzy grono osób które dziwnym zbiegiem okoliczności – jak widać – pochłonięte zostało przez inne banalne czynności jak praca czy studia… Kwiecień zawsze był dla Elendilionu ważnym miesiącem, mija już pięć lat istnienia serwisu, z małymi przerwami ale nieustannie staramy się dzielić z Wami najnowszymi wydarzeniami ze świata fanów twórczości J.R.R Tolkiena.
Mamy tyle ciekawych kategorii na Elendilionie, stworzyliśmy wraz z Wami przez ostatnie pięć lat piękny serwis z którego jesteśmy bardzo dumni. Ciągle tu dla Was jesteśmy – choć każdy z nas ma swoje inne zajęcia które czasami pochłaniają zbytnio, kradnąc czas na szukanie i tłumaczenie newsów – i będziemy się starać nadal tworzyć ciekawy serwis.

Chciałem podziękować, wszystkim dotychczasowym autorom wpisów, i wszystkim tym którzy tutaj zaglądają i nas wspierają. Kiedy przeglądam już nie tylko miesiące wpisów lecz lata, naprawdę czuję radość i dziękuję Wam wszystkim że jesteście częścią tego wszystkiego.

One Man to rule them all

Charles Ross - One Man Lord Of the Rings Jak się może niektórzy orientują, swego czasu napisało mi się kilka dramatów na podstawie Władcy Pierścieni. Podczas prób przeniesienia ich na deski teatru pojawiał się najczęściej jeden, główny problem – u Tolkiena pojawia się naprawdę sporo postaci. Choćby sama Drużyna Pierścienia, to dziewięć osób, które musiałyby być na scenie zasadniczo jednocześnie. Może w przypadku dzieł klasy musicalu The Lord of the Rings nie jest to problem, ale dla amatorskiego teatru wystawienie dzieła opartego na Władcy Pierścieni mogłoby być wyzwaniem choćby z powodu wymaganej liczby aktorów. Pewnie, można stosować jakieś sztuczki, dać komuś kilka ról, jakąś postać pominąć lub scalić z inną (jak Namiestnik z musicalu), ale ile można, poniżej pewnego minimum się nie zejdzie. Czyżby?
Dziełem, o którym chciałbym dzisiaj wspomnieć, jest One Man Lord of the Rings. Jest to spektakl Charlesa Rossa, kanadyjskiego komika, który zasłynął już w pewnych kręgach swoim One Man Star Wars. Podczas swojego przedstawienia, trwającego niecałą godzinę, Ross wciela się w około czterdzieści postaci, od orków po Froda, Gandalfa czy Golluma (który sam w sobie jest jak granie kilku osób). To wszystko tylko i wyłącznie za pomocą mimiki, głosu i gry ciałem, bez kostiumów, rekwizytów, dekoracji. Całość podana jest z odpowiednią ilością humoru. Opinie o spektaklu, z którymi dotychczas się spotkałem, są bardzo pozytywne. Na pewno Sir Ianowi McKellenowi się podobało.
Niestety, u nas ciężko będzie przedstawienie zobaczyć, gdyż Ross występuje raczej w Stanach Zjednoczonych. Ale jeżeli ktoś się wybiera na The Return of the Ring w Loughborough, będzie mieć szansę obejrzenia tam One Man Lord of the Rings.

Zapraszam na oficjalną stronę przedstawienia: http://www.onemanlotr.com/.

Śniąc o Drzewie…

Dobrych, przepełnionych Nadzieją,
dni Triduum Paschalnego

życzy Redakcja

rood_3

rood_1

W związku przeżywanym przez chrześcijan Triduum Paschalnym zapraszamy Was do lektury poematu anglosaskiego (staroangielskiego) pt. Sen o Drzewie anonima z VIII w. w mistrzowskim tłumaczeniu Joanny “Adaneth” Drzewowskiej. Utwór pojawił się w Simbelmynë nr 20 z lata 2004 r. Poemat ilustrujemy rysunkami Krzyża z Ruthwell, runicznego zabytku, na którym znalazł się fragment Snu o Drzewie oraz reprodukcją anglosaskiego rękopisu, który zawiera poemat (obie fotografie lepiej widoczne po kliknięciu). J.R.R. Tolkien w latach 30. wygłosił wiele wykładów na temat tego chrześcijańskiego dzieła napisanego w ukochanej przez Profesora staroangielszczyznie (patrz Scull, Hammond The J.R.R. Tolkien Companion and Guide, I 154, 167, 175).

Słuchaj! o śnie opowiem śnionym o północy
gdy ci, co mowę znają zlegli na spoczynek.
Drzewo we śnie widziałem, Drzewo w światło spowite,
wysoko wzrastało wspaniałe Drzewo.
Złotem i klejnotami zakryte w całości,
pięć kamieni drogich w poprzecznej belce tkwiło.
I widziałem przy nim wszystkich Pańskich aniołów
pięknych wieczną pięknością. Nie przybyli
by czcić narzędzie śmierci należnej przestępcy.
Drzewo Zwycięstwa ujrzały duchy niebieskie, a z nimi
ludzie śmiertelni tej ziemi i stworzenie całe.
I ja, choć grzechu winny i grzechem zraniony
widziałem Drzewo Chwały chlubne, radością lśniące,
Drzewo Króla mocnego klejnotami strojne.

Lecz ślady walki zaciętej przez złoto świecące ujrzałem,
krew ran bitewnych po prawej stronie Drzewa
w lęku wielkim, żalem przeniknięty patrzyłem, męstwo Drzewa podziwiając.
A ono w oczach moich odmieniać się jęło,
to krwi wilgocią mokre, to wielkimi skarby
strojne znowu na chwilę, to znowu zranione.
I przemówiło do mnie Drzewo Uleczenia. Pamiętam to dobrze,
choć czas długi minął. Tak mówiło Drzewo:

Przeczytaj resztę wpisu »

Śródziemie na osi czasu

imgfacebook
Oś czasu to nowa funkcja Facebooka, od niedawna obowiązkowa na wszystkich profilach publicznych. Bywa oceniania różnie, na pewno bywa szokiem przy pierwszym zetknięciu się z nowym widokiem strony. Ale tolkieniści nie dali się zaszokować na zbyt długo i już zaczęli kombinować, jak to narzędzie wykorzystać do własnych, tolkienowskich celów. Wyniki można podziwiać na profilu Middle Earth, gdzie na osi możemy obejrzeć historię powstawania Śródziemia. Najstarszy wpis to 3 stycznia 1892 roku, kiedy rodzi się J.R.R.Tolkien, następnie mamy przerwę do 1937 roku, kiedy opublikowano Hobbita, a potem robi się już tylko gęściej – publikacje kolejnych tomów Władcy Pierścieni, The History of Middle-earth, premiery filmów (jest nawet miejsce na serial Hobitit), gry komputerowe, RPG i inne wydarzenia. Wychodzi z tego całkiem przyjemna podróż w czasie, pokazująca rozwój pewnych aspektów tolkienistyki – nazwijmy je “oficjalnymi”, bo oś czasu bardzo w “nieoficjalną” działalność fandomu się nie zagłębia, nie mamy konwentów, historii ważnych tolkienowskich instytucji fanowskich – choć na Born of Hope i Hunt for Gollum miejsce się znalazło.
Zapraszam do zapoznania się ze stroną, zwłaszcza, jeżeli ktoś myśli, że wszystko tak naprawdę zaczęło się kręcić po 2001 roku i PiDżeju: https://www.facebook.com/MiddleEarth1

G-i-P Report: Khuzdûl “Word of the Month”
and Dwalin’s runes

Earl Carvalho, our friend from TheOneRing.net reports that the latest Warner Bros. movie newsletter has a Dwarvish “Word of the Month”. It’s Neo-Khuzdûl belgond ‘pledge’ (Polish ‘zastaw; gwarancja; zobowiązanie’). It’s probably a neologism adapted by David Salo that will be used somewhere in the films… something like the Dwarves’ pledge to regain their treasure and their Kingdom from Smaug.

Earl writes also about Dwalin’s tattoos: on his head, Dwalin has some tattoos that seem to resemble the Dwarven art, maybe even a kind of the runes. In addition to the tattoos on his head (which are quite easy to spot), there seem to be inscriptions on his axe as well. On the left there is an image from one of the production vlogs where you can see the axe runes.

The first one seems to be Angerthas rune <u>. The second may be <ch> (see Appendix E in The Return of the King). Maybe you can help us to decipher the rest of them and to find the meaning of Dwalin’s tatoo?

It’s the belgond of the Fellowship of the Word-smiths to find as many linguistic details in the upcoming movies as possible. Help us to write new reports and to decipher our puzzles.

G-i-P stands for Gwaith-i-Phethdain, ‘The Fellowship of the Word-smiths’ or the linguistic website devoted to post-Tolkienian constructions in the “reconstructed” languages of Middle-earth [link].

Sens życia według J.R.R. Tolkiena

Przypominamy naszym Czytelnikom stary tekst o sensie życia według J.R.R. Tolkiena. Takie refleksyjne dni końcówki Wielkiego Postu. Może warto się pochylić nad tym, co w tej sprawie ma do powiedzenia Profesor?

W związku z dyskusją na jednym z forów tolkienowskich na temat sensu istnienia, przypomniała mi się lektura pewnego mniej znanego listu Tolkiena (nr 310 w zbiorze J.R.R. Tolkien. Listy w tłum. Agnieszki “Evermind” Sylwanowicz). Córka Raynera Unwina, Camilla, otrzymała w szkole zadanie. Miała napisać do kogoś list z zapytaniem: “Jaki jest cel życia?”. Wybór adresata padł na starego znajomego ojca Camilli, profesora J.R.R. Tolkiena. Było to w maju 1969 roku. Profesor potraktował pytanie bardzo poważnie. I dzięki temu, że 20 maja tamtego roku wysłał do Kamilki list z odpowiedzią, możemy się dowiedzieć, jaki jest „sens życia według” J.R.R. Tolkiena.

Wpierw Tolkien precyzuje pytanie, na które ma odpowiedzieć, potem zaś przedstawia bardzo precyzyjną odpowiedź skierowaną do ludzi wierzących w Boga i do tych niewierzących. Pisze, że pytanie o „cel” jest naprawdę użyteczne tylko wtedy, gdy odnosi się do istoty myślącej oraz jej świadomych celów i tych rzeczy, które taka istota projektuje i tworzy. Przy okazji Tolkien pisze o jednym z widocznych dla osoby wierzącej w Stwórcę „dowodzie” na Jego istnienie:

Przeczytaj resztę wpisu »

Dziś otwarcie fantastycznej półki bookcrossingowej – Gdańsk

Prezentacje twórczości Stanisława Lema i J.R.R. Tolkiena, konkurs wiedzy o Tolkienie z nagrodami oraz pokaz filmów Georgesa Mélièsa uświetnią otwarcie fantastycznej półki bookcrossingowej w klubie Projektornia GAK. Na przecięcie wstążki zapraszamy w poniedziałek 26 marca 2012 o godzinie 18:00

Otwarcie półki bookcrossingowej tematycznie związane będzie z postacią Stanisława Lema, którego szósta rocznica śmierci przypada 27 marca oraz z Dniem Czytania Tolkiena, który wypada 25 marca. W progra­mie znajdują się prelekcje: Jana Platy-Przechlewskiego o Stanisławie Lemie  i Grzegorza Szczepaniaka o J.R.R. Tolkienie, konkurs wiedzy o Tolkienie z nagrodami – książkami fantastycznymi od portalu ObliczaKultury.pl, zbiórka książek – zachęcamy do uwolnienia u nas książek i pokaz pierwszych w historii kina fil­mów fantastycznych Georgesa Mélièsa. Wstęp wolny.

Na półce znajdziecie wiele fantastycznonaukowych książek – od Asimowa przez Tolkiena po literaturę międzywojenną i klasyków radzieckiej science fiction. Bookcrossing to idea uwalniania/przekazywania książek (książkokrążenia) w specjalnie wyznaczonych miejscach, skąd można je zabrać, przeczytać i odłożyć w tym samym lub innym miejscu – może to być tramwaj, uczelnia, ulica. Katalog książek i półek znajduje się na stronie: http://www.bookcrossing.pl/. Osobom zaangażowanym w bookcrossing przyświeca myśl, żeksiążki nie lubią być więzione w domu na półkach, wolą krążyć z rąk do rąk i być czytane(http://pl.wikipedia.org/wiki/Bookcrossing).

Współpraca: Oblicza Kultury, Kawerna, Gdański Klub Fantastyki

Miejsce: Projektornia GAK, ul. Dworska 29a, Gdańsk-Brzeźno

Nadesłała Marta Tymińska

Wcześniejsze wpisy →