Pierwsza recenzja soundtracku LotR:RotK EE
Źródło: Tracksounds! (ocena 10/10)
Tłumaczenie: Galadhorn
Patrz też ten news
“Gdy nadeszło to, co jest kompletne”
Recenzja Christophera Colemana
Trudno uwierzyć, ale mijają właśnie cztery lata od premiery klimatycznej trzeciej części Władcy Pierścieni. Wraz z ukazaniem się rozszerzonych wydań DVD i kompletnych wydań soundtracku do Drużyny Pierścienia oraz Dwóch Wież miłośnicy filmu i filmowej muzyki mieli naprawdę czym się zajmować przez ostatnie lata.
Choć istnieją plany kolejnych, jeszcze bardziej rozszerzonych wydań muzycznych dzieła Howarda Shore we wcale nie tak odległej przyszłości, The Return Of The King: Complete Recordings rzeczywiście zamyka pewną całość. Trzeci film, najdłuższy z całego cyklu, był okazją do nagrania największej ilości muzyki. Wydanie filmu rozszerzone o ponad godzinę wymagało dodatkowych nagrań. Do teraz masa materiału o wadze mumakila czekała na wydanie – w tym tło muzyczne najważniejszych momentów filmu. Dziś, tak jak to się stało z poprzednimi wydaniami kompletnej muzyki, prawie każda istotna sekunda Powrotu Króla, o której moglibyśmy zamarzyć, znalazła swój znakomity wyraz.
I znowu Warner/Reprise Records robi wszystko, co możliwe, żeby dostarczyć nam nie tylko 3 godziny i 50 minut muzyki na 4 płytach CD, ale również najwyższej jakości wersję nagrania na piątej płycie – DVD audio. Znając pracę Douga Adamsa nad poprzednimi wydaniami ścieżki dźwiękowej, nazwanie jego wkładu na liście płac jako liner notes jest zupełnie niewystarczające. Pisząc tę recenzję nie możemy jeszcze obejrzeć książeczki-wkładki do tego wydania, ale podejrzewam, że Doug ponownie dostarczy nam pogłębioną analizę materiału muzycznego, która sprawi, że moja recenzja stanie się co najmniej zbyteczna. Tak czy siak, wkład Howarda Shore’a w powstanie filmowego Władcy Pierścieni to najwybitniejsze kinowe dzieło muzyczne nowego tysiąclecia (trzeba powiedzieć prawdę – jego sława będzie nawet dłuższa), a to, co usłyszymy w związku z Powrotem Króla to najlepsze wydanie ze wszystkich trzech. To zaś sprawia, że moja recenzja ma szansę być choć trochę nie-zbyteczna.
Aby moja recenzja była zjadliwa dla mas (o ile da się to w ogóle uczynić), opisując treść poszczególnych płyt zwrócę uwagę na garść tych nowych nagrań, które odróżniają obecne wydanie od tego z roku 2003. Podobnie jak to było w przypadku pełnych wydań muzyki do Drużyny Pierścienia i Dwóch Wież, wysłuchanie wszystkich płyt po kolei jest niczym obejrzenie filmu przy wyłączonym ekranie. Porównując to wydanie z pierwotnym, mamy do czynienia z zupełnie nowym doświadczeniem. Wydaje się, że jest to całkiem nowe nagranie. Czasem ma się wrażenie, że pewne fragmenty muzyczne umknęły uwadze widza choćby dlatego, że materiał był inaczej zmiksowany w filmie, albo nasze postrzeganie skupione było na patrzeniu, albo dlatego, że nagrania dokonano na nowo – na płytę CD a nie do filmu!
Płyta nr 1 zawiera około 57 minut muzyki, która niesie nas od spokojnych początków filmu przez te fragmenty, które wydają się jednymi z najbardziej emocjonujących – np. “The Lighting of the Beacons” (15). Podobnie jak inne utwory na tej płycie, “The Lighting of the Beacons” jest mocno rozszerzone w stosunku do pierwotnego wydania. Bardziej niż w “The White Tree” w wydaniu oficjalnym, wydanie rozszerzone dołącza najlepszy według mnie fragment muzyczny – mocną, zdecydowaną muzykę tematu rohańskiego, gdy król Théoden decyduje się, żeby odpowiedzieć Gondorowi. Jest to znakomite zakończenie tej płyty – ten akcent przenosi nas do płyty kolejnej.
Płyta nr 2 jest dłuższa niż płyta nr 1 o około dziesięć minut, osiągając czas 66 minut. Atmosfera muzyczna staje się zdecydowanie bardziej ponura i mroczna – odzwierciedla to, co się dzieje w filmie. Wraz z tą płytą jesteśmy świadkami najazdu orków i klęski Gondorczyków w Osgiliath, odrzucenia Faramira przez Denethora, odrzucenia Sama przez Froda, spotkania Aragorna i Armii Umarłych, pułapki zastawionej przez Golluma w jaskiniach Szeloby. Na szczęście nie zostawia nas się w rozpaczy, bo oto nadchodzą jasne muzyczne momenty. Trochę nadziei nadchodzi wraz z zakończeniem płyty nr 2 i z utworem “Merry’s Simple Courage” (14). Ciągnąca się partia dęta przygotowuje nas do “nura” w całą obfitość kolejnej płyty.
Płyta nr 3 ukazuje, jak Shore wprowadza nas na muzyczne szczyty całej filmowej trylogii. Mamy tu około 59 minut z najbardziej intensywnymi fragmentami muzycznymi. Każdy rozłam Drużyny napotyka na własne dylematy, zatem Shore ma mnóstwo okazji, żeby opisać dramat. Te momenty to: pojedynek Sama z Szelobą, Bitwa na Polach Pelennoru, śmierć Théodena i Denethora, Cirith Ungol i zdarzenia prowadzące do ostatecznej konfrontacji bohaterów z Czarnym Władcą Sauronem i jego sługami. Wędrowanie przez poszczególne utwory na tej płycie to prawdziwy roller-coaster – czujemy rozpacz Denethora, mroki wędrówki Froda i Sama przez równiny Gorgoroth. I znowu producenci nagrania nie pozostawiają nas samych i bezbronnych wobec hord Saurona, bo znajdujemy na tej płycie tryumf dobra w nagraniu “For Frodo”. Do tej pory wyłączenie tego utworu było moim największym rozczarowaniem podczas słuchania oficjalnego soundtracku. Teraz jednak uzyskujemy ten błogosławiony, chóralny akcent tematu Drużyny! Mógłbym teraz szczęśliwie umrzeć z tym motywem rozbrzmiewającym w moich uszach i duszy… Ale oczywiście historia jeszcze się nie zakończyła.
Płyta nr 4 to tylko 45 minut muzyki. W porównaniu z innymi płytami jest to krótko, ale cóż to za trzy muzyczne kwadranse! Mamy tu ostateczne pogrążenie Saurona i zakończenie opowieści (niektórzy powiedzieliby “zakończenia” zważywszy na przydługi finał filmu). Od śmierci Golluma, upadku Czarnej Wieży Barad-dur, do opuszczenia Szarych Przystani przez Powierników Pierścienia – płyta nr 4 przynosi muzyczne fragmenty wypełnione emocjami – najbardziej emocjonująca muzyka ze wszystkich trzech filmów. Punkt szczytowy filmu to “Mount Doom” (1) oraz “The Crack of Doom” (2). Chór dostaje swobody by wyśpiewać temat Pierścienia, wprowadzony tak dawno temu, w Prologu do Drużyny Pierścienia. Teraz towarzyszy on pojedynkowi między Frodem i Gollumem. Mocna muzyka zmienia się w niewinną melodię, gdy Gollum w końcu otrzymuje swoją nagrodę, a wielki chór oddaje głos słodkiemu śpiewowi Renee Fleming. Ostatni podryw chóru ma miejsce, gdy Frodo próbuje po raz ostatni walczyć o Pierścień i gdy Gollum w końcu unicestwia swój skarb po śmiertelnym upadku na dno Szczelin Zagłady. Od tej chwili muzyka zmierza już do finału, a Howard Shore dostarcza nam tryumfującego pocieszenia. Zwyciężyliśmy. Nadchodzi nowy pokój – jednak z wielkim kosztem, który musi zapłacić bohater. Od “Crack of Doom” (2) do “Days of the Ring” (7) Shore w pełen wyrazu sposób prowadzi nas w finałową emocjonalną podróż Froda – nie możemy już nic pomóc, możemy tylko mu towarzyszyć. Ostatni utwór to gwieździsta “Bilbo’s Song” (8). Ten piękny kawałek napisany został przez Howarda Shore’a specjalnie jako tło “listy płac” w wydaniu DVD RotK EE. Wykonuje go z wielkim duchem chór chłopięcy The Oratory School Schola. Cudowny zbieg okoliczności – cykl kończy się utworem, który skupia się na postaci Bilba. Bilbo to, oczywiście, główny bohater książki Hobbit. A gdy piszę tę recenzję, istnieje całkiem spora możliwość, że to Peter Jackson nakręci ostatecznie filmowego Hobbita. Jeżeli tak się zdarzy, usłyszymy zapewne ten temat raz jeszcze (przypominam, że w zeszłorocznym wywiadzie Howard Shore zdradził, że już zbiera muzyczne pomysły do tego filmu).
I tak oto seria Complete Recordings otrzymała pełną formę, drodzy moi. The Lord Of The Rings: Return Of The King – Complete Recordings jest naprawdę dobry. Ta mamucia premiera zadowoli fanów Tolkiena i Shore’a. A jeszcze będzie książka Douga Adama o muzyce do filmu i płyta z “ciekawostkami” z filmowej trylogii. Tymczasem Warner/Reprise dostarczyło naszym uszom coś, za co należy być wdzięcznym i co wypełni nam chwile okresu świątecznego. Zarezerwuj sobie cztery godziny w swoim zatłoczonym planie zajęć i ciesz się tą muzyką!
Kategorie wpisu: Nowości wydawnicze, Recenzje


8 Komentarzy do wpisu "Pierwsza recenzja soundtracku LotR:RotK EE"
Telperion, dnia 05.11.2007 o godzinie 11:43
Może warto dodać te linki do 4 fragmentów z tych płyt? Świetna recenzja.
Galadhorn, dnia 05.11.2007 o godzinie 12:12
Mnie też ta recenzja b. się podoba. A może te 4 fragmenty dodamy w odrębnym newsie? Bo tak mogłyby umknąć uwadze czytelników.
Elendilion - Tolkienowski Serwis Informacyjny » Blog Archive » Rotk EE: posłuchaj fragmentów soundtracku, dnia 05.11.2007 o godzinie 14:43
[...] Posłuchajmy fragmentów nowego wydania ścieżki dźwiękowej z filmu Powrót Króla (recenzja tego wydania tutaj): [...]
zx, dnia 05.11.2007 o godzinie 14:52
Recenzja faktycznie napisana genialnie. Czuje się pasję.
Galadhorn, dnia 05.11.2007 o godzinie 14:57
Mam nadzieję, że moje tłumaczenie oddaje żar recenzji. A ja nie umiem się doczekać tradycyjnego bookletu w PDF, w którym znajdą się elfickie i inne teksty utworów – autorstwa Davida Salo. Zawsze pojawia się w tych PDF wiele ciekawych pomysłów lingwistycznych, choć tak prawdę mówiąc neosindarin Davida Salo trąci dziś mocno myszką – zwłaszcza po publikacji Parma Eldalamberon nr 17.
Tallis, dnia 07.11.2007 o godzinie 2:58
Z tego co się dowiedziałam u źródła wynika, że ani Merlin ani Empik nie sprowadzą do nas tej części
I co ja mam zrobic? Nie jestem zarejstrowana na Amazonie ani innym zagranicznym sklepie i nie umiem się nimi posługiwać
Będzie trzeba przemoc opór nieznajomości i strach przed ichnimi sklepami
A strach ponieważ te kilka razy, kiedy chciałam kupić coś w englishowych księgarniach były porazkami – raz mi numeru karty nie chciało przyjąc ustrojstwo, kiedy zamawiałam eseje C.S.Lewisa w sklepie Daeron books a potem z Daerona nie odpowiedzieli na zapytanie o ten produkt, a ostatnim razem paczkę wysłano mi z National Geografic ale chyba zaginęła po drodze. 
Ponieważ był tak miły, że wcześniej zakupił mi tam Companion Hammonda?

Nie mam dobrych doświadczeń z engliszowymi sklepami. Więc jak mi się nie uda z tymi sklepami to może się ew.do kolegii Elendila z Erynu uśmiechnę?
Kolego z Erynu, czy mogę liczyć na ew. pomoc w skompletowaniu dzieła Howarda Shore’a? Mam 2 części więc mi zależy na komplecie. Ale najpierw pomorduje się z Amazonem itp
poz
tal
Sirielle, dnia 10.11.2007 o godzinie 0:07
Amazon nie jest zły, dasz radę
Elendilion - Tolkienowski Serwis Informacyjny » Blog Archive » Teksty pieśni z RotK Complete Recordings już w sieci!, dnia 16.11.2007 o godzinie 14:44
[...] pieśni z wydania Complete Recordings płyt z muzyką do filmowego Powrotu Króla (o tym wydaniu czytaj tutaj) są już – podobnie jak to było w przypadku poprzednich wydań – dostępne w sieci. I to opatrzone [...]
Zostaw komentarz