Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Nasza akcja: “Święty Mikołaj w Święta odpoczywa!”

Okładka Father Christmas LettersPomysł tej akcji zrodził się na Forum Elendilich (ten i ten temat) podczas dyskusji nad różnicą między św. Mikołajem a angielskim Father Christmas. Father Christmas to świąteczny dobrodziej, który w anglikańskiej Wielkiej Brytanii przynosi(ł) dzieciom podarki w Boże Narodzenie. My, tolkieniści, znamy tę postać ze wspaniałych listów pisanych przez Father Christmasa (czyli samego J.R.R.T.) do dzieci Profesora Tolkiena… Zbliża się 6 grudnia i 24 grudnia. Może warto zawczasu pomyśleć o naszej akcji?

W związku z komercjalizacją i amerykanizacją naszej rodzimej kultury zmieniają się i uniwersalizują nowe świąteczne obyczaje. Od dawien dawna w różnych regionach Polski w Wigilię Bożego Narodzenia (24 grudnia) przychodzą tradycyjnie z prezentami różne postaci: Aniołek, Dzieciątko (Śląsk), Gwiazdor (Wielkopolska), Gwiazdka, Dziadek Mróz itd. Za to Święty Mikołaj w naszym obyczaju przychodzi z workiem prezentów w swoje święto – 6 grudnia!

Tymczasem w krajach, które kiedyś były protestanckie (w USA, w Anglii itd.) w okresie po reformacji usunięto z tradycji Świętego Mikołaja (bo u większości protestantów nie ma w teologii świętych) i zastąpiono go personifikacją Świąt Bożego Narodzenia: stąd niemiecki Weihnachtsman, angielski Father Christmas (etymologicznym jego odpowiednikiem jest francuski Papa Noël ‘Tata Bożonarodzeniowy’), fiński Joulupukki (’Świąteczny Kozioł’!) i in. W tej nowej protestanckiej tradycji Dawca Prezentów Świątecznych zawdzięcza równie wiele św. Mikołajowi z Mirry, co Odynowi, tradycji Północy, zwyczajom ludowym z krajów germańskich. Z tej tradycji wywodzi się też wielkopolski Gwiazdor, choć tę postać można łączyć z bożonarodzeniową tradycją kolędników, wśród których występował Wigiliarz.

Amerykanizujemy się (na dobre to, czy na złe – mamy własne opinie) i wraz z amerykanizacją dotarła do nas tradycja rzekomego “Mikołaja”, który nie nosi już mitry biskupiej z krzyżem, tradycyjnego pastorału, stroju biskupiego, a wygląda raczej jak czerwony skrzat z Północy, przybywa na saniach zaprzężonych w renifery itd. To bardzo młoda tradycja pochodząca z krajów anglosaskich i związana w swej genezie z marketingiem świątecznym. Jej początki sięgają dopiero lat 60. XIX w.! Następuje pewien dysonans, bo w Polsce dzieci wiedzą, że Święty Mikołaj przychodzi do nich 6 grudnia, ale od niedawna media, markety, nieobeznani z tradycją dorośli wpierają naszym dzieciom, że Mikołaj przybywa do nich raz jeszcze – 24 grudnia! I do tego w innym stroju!

Kochani! Święty Mikołaj w Święta odpoczywa! Polska tradycja jest bardzo bogata i możemy tego Świątecznego Dziadka, którego narzuciły nam media i marketing nazywać Gwiazdorem, Wigiliarzem, Dziadkiem Mrozem! Dajcie odpocząć Świętemu Mikołajowi!

Oto Święty Mikołaj
(odpowiednie nakrycie głowy: mitra biskupia, pastorał, strój biskupi)

Kategorie wpisu: Fandom tolkienowski

29 Komentarzy do wpisu "Nasza akcja: “Święty Mikołaj w Święta odpoczywa!”"

Lórin, dnia 07.11.2007 o godzinie 1:59

Nie bardzo rozumiem jaki jest cel takiej akcji. Chcecie “nawracać” ludzi na właściwe obchodzenie świąt? Wchodzenie swoimi buciorami w zwyczaje rodzinne świadczy, moim zdaniem, o niesłychanej arogancji. Obyczaje się zmieniają, jaki sens ma “nawracanie” na stare zwyczaje? U mnie w rodzinie od zawsze Mikołaj przychodził dwa razy. Jako dziecko nie widziałem w tym nic dziwnego, nawet nie zwracałem na to uwagi. A tutaj ktoś przychodzi i mówi mi, że mój zwyczaj jest fałszywy, że “prawdziwszy” jest inny? Trzeba przyznać, niezły tupet.
A już zupełnie nie rozumiem, co to wszystko ma wspólnego z Tolkienem…

M.L., dnia 07.11.2007 o godzinie 4:11

Dziwne, bo w mojej rodzinie odkąd pamiętam, a pamiętam troche dłużej niż wiekszość osob tu się udzielających, tak jak u Lórina św. Mikołaj przychodził dwa razy. Biorąc pod uwagę, jak dawno to było, (I poł. lat 70-tych) to nie sądzę by był to skutek amerykanizacji. Na przyszłośc proszę o więcej szacunku dla indywidualnych i regionalnych tradycji, mniej arogancji a więcej zastanowienia i przemyślenia, nim napiszesz coś, co kogoś może urazić.

Rozumiem, że tworzeniem z szybkością karabinu maszynowego kontrowersyjnych wpisów, chcesz coś osiągnąć. Tylko warto pamiętać, że nie każdy wpis kontrowersyjny, jest jednoczęsnie mądry.

Pozdrawiam

Galadhorn, dnia 07.11.2007 o godzinie 9:21

Akcja: “Święty Mikołaj w Święta odpoczywa” znana jest od dawna i nie przypominam sobie aż takich kontrowersji. Chodzi w niej tylko i wyłącznie o wzrost świadomości dotyczącej genezy zwyczajów oraz… danie odpoczynku biednemu św. Mikołajowi :-)

Nie emocjonujcie się tak! Widać akcja nie trafiła w Wasze potrzeby – są jednak ludzie, którzy podejmą tę inicjatywę, bo denerwuje ich to, jak media “wchodzą z butami” w ich własne domowe zwyczaje. Z doświadczenia rodzinnego wiem, że dzieci prędzej przestają wierzyć w św. Mikołaja właśnie dlatego, że ten przychodzi dwukrotnie – czyli nielogicznie. Dzieci łączą fakty w zadziwiająco logiczny sposób!

Co ma wspólnego z Tolkienem? Choćby to, żeby miłośnicy Tolkiena wiedzieli, że przekład “Father Christmas” jako “św. Mikołaj” jest błędny – a nie każdy o tym wie…

I jeszcze jedno… Ej, M.L.-u, ja tu o Tobie same dobre rzeczy mówię, a Ty mi od kilku komentarzy zarzucasz okropne intencje. Pamiętasz o naszej umowie?

M.L., dnia 07.11.2007 o godzinie 13:07

Zamiast elaboratu, wystraczyloby zwykłe: “Przepraszam, jeżeli kogoś urazilem, nie taka byla moja intencja.”

Pozdrawiam

M.L.

M.L., dnia 07.11.2007 o godzinie 13:10

Acha i jeszcze jedno, widac byłem dzieckiem wielce nielogicznym, bo nigdy mi nie przeszkadzało, ze św. Mikolaj przychodzi dwa razy. Tak jak widac jest tradycja w mojej rodzinie i tej części Polski, warto by to uszanować. Zamiast ustawiać się w pozycji tego kto wie lepiej.

Pozdrawiam

M.L.

Galadhorn, dnia 07.11.2007 o godzinie 13:13

Nie chciałem nikogo urazić. I przepraszam, jeżeli uraziłem. M.L. czy rzeczywiście na Mazowszu jest regionalna tradycja ze św. Mikołajem przychodzącym dwa razy? Bo ja słyszałem, że w Twoim regionie raz przychodzi św. Mikołaj (6 grudnia), a drugi raz ponoć Gwiazdor…

M.L., dnia 07.11.2007 o godzinie 13:47

Powiem tak, ja o Gwiazdorze pierwszy raz usłyszalem 10 lat temu, jako o regionalnej tradycji wielkopolskiej.

Pozdrawiam

M.L.

Galadhorn, dnia 07.11.2007 o godzinie 13:54

To jest bardzo ciekawe, M.L. Przy założeniu, że rejon warszawski może być miejscem mieszania się różnych tradycji w związku z powojenną migracją do stolicy (sam mam przyjaciół pod Warszawą, którzy wspierają naszą akcję od roku, a sami – po śląsku, bo ze Śląska pochodzą – w Boże Narodzenie odwiedzani są przez Dzieciątko), warto może zbadać, jak to było na Mazowszu w dawniejszych czasach, na wsiach, gdzie trwa zawsze pierwotna tradycja. Czy ktoś zna może pracę albo stronę poświęconą zwyczajom mikołajowym i świątecznym na Mazowszu? Zbieram od lat takie relacje, bo naprawdę bardzo mnie to interesuje. Dzięki za wypowiedź, MumakiLu.

M.L., dnia 07.11.2007 o godzinie 14:33

Co do mieszania tradycji, to jest w tym pewinie wiele prawdy, ale moja rodzina wywodzi się spod Warszawy (w rozumieniu mieszkanie w promieniu 30 km od centtrum miasta), już w co najmniej czwartym pokoleniu, choć sam jestem pierwszym pokoleniem urodzonym w samej Warszawie. Rodzina mojaj żony mieszka w Pruszkowie pod Warszawą od co najmniej pięciu pokoleń (od czasu kiedy jeszcze nie bylo miasta Pruszków), i u niej tez Mikałaj przychodzi dwa razy. Byla różnica charakteru tego nawiedzenia. Ale przychodził dwa razy.

Pozdrawiam

M.L.

Galadhorn, dnia 07.11.2007 o godzinie 14:38

Ja pochodzę z rodziny galicyjsko-śląskiej (więc południowy misz-masz), ale u mnie św. Mikołaj przychodził tylko 6 grudnia (przebierał się za niego jeden z tatusiów – obchodziliśmy 6 grudnia zawsze razem z kilkorgiem dzieci z zaprzyjaźnionego sąsiedztwa). W Wigilię pojawiało się na zmianę Dzieciątko lub Jego Aniołek (prezenty pojawiały się w tajemniczy sposób pod choinką i dziecko nigdy nie widziało owego Dzieciątka lub Aniołka). Ponieważ ja jako dziecko bardzo zwracałem uwagę na te rzeczy, przypuszczam, że niepokoiłaby mnie ta dwukrotność wizyty Świętego.

Mellorn, dnia 07.11.2007 o godzinie 15:15

Mnie zawszę tą ‘nielogiczność’ (podwójne przyjście św.Mikołaja) tłumaczono tym, że 6grudnia ma imieniny, a 24 urodziny XD

Galadhorn, dnia 07.11.2007 o godzinie 15:20

:-) Niezłe, Mellorn. Ale jeżeli traktujemy postać św. Mikołaja z Mirry poważnie, to po pierwsze nie znamy daty jego urodzin, po drugie wiązanie go z Bożym Narodzeniem nie ma podstaw w dziejach kultu tego świętego. Tak, wiem, że większość ludzi w ogóle nie traktuje “Mikołaja” i czy “mikołajek” jak tradycji chrześcijańskiej związanej z kultem świętych, ale wiecie sami, że ja na takie rzeczy zwracam uwagę…

W każdym razie wszyscy się chyba zgodzicie, że “Father Christmas” to nie jest św. Mikołaj, prawda? (vide charakterystyka tej postaci w listach Tolkiena, jej umocowanie w tradycji angielskiej jako personifikacji “ducha Świąt” itd.).

tomgoold, dnia 07.11.2007 o godzinie 20:37

Szczerze mówiąc rano uśmiechnąłem się czytając pierwsze dwa, pełne świętego oburzenia komentarze. Szkoda, że oburzenie to nie jest skierowane we właściwą stronę – współczesnych mediów sugerujących, że św. Mikołaj to jakiś przerośnięty krasnal w czerwonym ubranku:) A poważniej – myślę, że duże znaczenie mają tutaj kwestie światopoglądowe – dla większości katolików jest całkiem oczywiste, że to nie św. Mikołaj przynosi prezenty w Wigilię.

Galadhorn, dnia 07.11.2007 o godzinie 21:06

Tomie, nie wchodźmy w butach na “przerośniętego krasnala w czerwonym ubranku” :-) To być może również jakaś polska “świecka” tradycja regionalna (podejrzewam, że mogłaby dotyczyć wielkich miast).

Telperion, dnia 07.11.2007 o godzinie 21:21

Dla mnie osobiście ten news pojawił się trochę za wcześnie… Podobnie jak lampki świąteczne w Tesco w Cork… Tak naprawdę do Świat Bożego Narodzenia zostało jeszcze sporo czasu :D Za dwa miesiące nikt już o nim nie będzie pamiętał… Co do św Mikołaja… nigdy do nas nie przychodził… Urodziłem się w Krakowie, ale moja mama pochodzi z wielkopolski, i chyba w naszym domu zawsze panował mix tradycji. W Wigilie zawsze przychodził Gwiazdor (może to dlatego że prawie zawsze ja obchodziliśmy w Krotoszynie- wielkopolska) a św.Mikołaj przynosił tylko słodycze, (wkładał je w buty, które zawsze zostawialiśmy na progu) Mając pięcioro rodzeństwa, muszę przyznać że widok owego progu o poranku był dla każdego z nas niezapomniany. Wracając do tematu, przyznam szczerze że pierwszy raz słyszę o tym by w niektórych regionach Polski św.Mikołaj przychodził również w Wigilie. Po prostu nigdy o tym nie słyszałem… :D

Galadhorn, dnia 07.11.2007 o godzinie 21:26

Telperionie, może uda nam się stworzyć jakiś ładny baner, a wtedy przypominać będziemy o naszej akcji przed 6 i 24 grudnia. Co Ty na to? Problem zaznaczyłem już teraz słusznie uważając, że może wywołać dyskusję. Mam nadzieję, że akcja się u niektórych naszych Czytelników przyjmie, ale na to trzeba czasu.

Przydałyby się na pierwszej stronie LNDLN jakieś stałe banerki naszych akcji: (1) tej o aktualizacji WP zgodnie z nowym ang. wydaniem, (2) mikołajowej, (3) dotyczącej wyjazdu do Anglii.

M.L., dnia 07.11.2007 o godzinie 22:00

Hahahahahahahahaha,
Hehehehehehe,
Hihihihihihihihihi,
No i:
Hohohohohohohoho!!!! :D :D :D
Prosze o więcej, na prawde ostatnio potrzeba mi dobrych żartow. :D

Serdecznie pozdrawiam.

Tomie stanowczo zbyt rzadko tu sie pojawiasz ze swoimi dowcipami.

Uhahany M.L.

Alalme, dnia 07.11.2007 o godzinie 22:06

Ja nie wiem, w jaki to sposób media starają się nam narzucać zmiany w tradycji dotyczącej świętego Mikołaja. Moim zdanie, to rodzice przekazują swoim dzieciom akurat taką wiedzę. A w wieku, gdy dzieci nie wierzą już rodzicom i szukają alternatywy, wiedzą już zwykle także, kto ich obdarowuje prezentami ;) .

U mnie w Toruniu, dzieci zwykle mówiły o Gwiazdorze. Moja rodzina stąd nie pochodzi. Ja urodziłem się tu jako pierwszy. Rodzice są z Lublina i Podkarpacia i ja nie pamiętam, żeby w święta pod choinkę prezenty wkładała jakakolwiek fantastyczna postać. Zwykle chyba wiedziałem, że to właśnie rodzice. Albo uznawałem, że jakoś magicznie się tam zjawiają. Natomiast 6 grudnia był to święty Mikołaj. Chociaż mi, jako dziecku nie robiło większej różnicy to, czy wyglądał jak biskup, czy jak przerośnięty skrzat ;) .

tomgoold, dnia 07.11.2007 o godzinie 22:32

M.L.- cieszę się Twoim szczęściem, chociaż Lorin nie ukrywał, że nie pisał o św.Mikołaju ale o Mikołaju. Czy naprawdę tak trudno sobie wyobrazić, że święci nie mieszkają na biegunie i nie przywożą prezentów w Wigilię? Mógłbyś też opisać czy np.Twój św.Mikołaj wyglądał podobnie jak na załączonym zdjęciu czy też miał czapkę krasnala a może przychodził pod rękę ze Śnieżynką?:)))

Galadhorn, dnia 07.11.2007 o godzinie 22:35

Obawiam się, że to mógł być krypto-Djedmaroz z krypto-Snieguroczką ;-)

Arganthe, dnia 07.11.2007 o godzinie 22:50

Widać co miasto, to obyczaj, bo ja o Gwiazdorze dowiedziałam się, dziecięciem będąc, dopiero z powieści Małgorzaty Musierowicz, opiewającej lokalne tradycje poznańskie. Natomiast ze swojego podlaskiego dzieciństwa pamiętam Świętego Mikołaja, przynoszącego prezenty 2 razy do roku – w Mikołajki “małe” i w Wigilię “duże”. (Pisało się do niego listy parę tygodni przed świętami.) Pamiętam chrzestnych, którzy przyjeżdżali na drugi dzień świąt z prezentami i opowiadali, że “spotkali Świętego Mikołaja”. Ale nie mam pojęcia, która tradycja jest “wiodąca” :)

M.L., dnia 07.11.2007 o godzinie 22:52

A na choince była czerwona gwiazda z siepem i mlotem. Na godnym miejscu wisiał portret diedi Stalina a przy stole wigilinym czytaliśmy fragmenty dzieł zebranych towarzysz Ilicza, okraszane wyjątkami z Czerwonej Książeczki wodza MAO. :D :P

Z pionierskim pozdrowieniem

tow. M.L. :P

Galadhorn, dnia 07.11.2007 o godzinie 22:56

Wiecie co? Naprawdę w Polsce przydałaby się książka o charakterze popularno-naukowym o zwyczajach mikołajowych i świątecznych, o ich różnorodności regionalnej, o genezie. Mało w sumie wiemy o tym, jak się te zwyczaje kształtowały. Ja dopiero jako człowiek dorosły zdałem sobie sprawę z tej różnorodności. W każdym razie mam nadzieję, że mnie w Wigilię znowu odwiedzi Dzieciątko.

M.L., dnia 07.11.2007 o godzinie 22:57

Arganthe, nie ma wiądącej tradycji. W danej Polsce był silne regionalizmy, ktore po wojnie sie wymieszały. A w ogole tradycja choinki i św. Mikolaja, ani nie jest bardzo dawna, ani nie jest Polska, co nie znaczy, że nalezy ją odrzucić. Przeciwnie jest miła, przyjemna i czy do kogos przychodzi Gwiazdor, czy Mikołaj, czy może Aniłek, to w sumie nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Wazna jest bowiem cąła atmosfera świąt, którą uwielbiam.

Pozdrawiam

M.L.

Lotirien, dnia 08.11.2007 o godzinie 10:03

No więc w mojej rodzinie jest tak że święty Mikołaj (biskup a nie amerykański przerośnięty skrzat) przychodzi w swoje święto i podrzuca podarki. Natomiast w święta Bożego Narodzenia pracuje Aniołek – to on podrzuca pod choinkę prezenty.
Tak więc u mnie w domu św. Mikołaj na pewno odpoczywa :D .

TAO, dnia 08.11.2007 o godzinie 11:02

U mnie w domu (dawno, dawno temu, w odległej galaktyce…) nie dawało się prezentów 6 grudnia, natomiast w szkole podstawowej organizowano “mikołajki”: w klasie losowaliśmy, kto kogo ma – anonimowo- obdarować. Prezenty dostawaliśmy “na Gwiazdkę” (a nie “od Gwiazdki”), tj. na Wigilię. Określenie to było dość powszechne wśród moich rówieśników (Warszawa, lata sześćdziesiąte). Natomiast w Bukownie (skąd pochodzi Melinir, południowo-zachodnia Małopolska) także dziś prezenty przynosi Gwiazdka.

Co do polskich obyczajów świątecznych, z pewnością istnieje spora literatura etnograficzna, choć rozproszona i raczej nie popularna. Sporo na ten temat jest w Wikipedii pod hasłem “święty Mikołaj (postać baśniowa)” i pochodnymi.

Dziad (nie “Dziadek”) Mróz i Śnieżynka (Snieguroczka) to postaci z rosyjskiej tradycji ludowej, zupełnie niezależne od tradycji wręczania prezentów (tam związanej ze św. Bazylim i 1 stycznia, co znacznie starsze, niż komunistyczne świętowanie tego dnia). To tylko u nas jest to komunistyczna “innowacja”, a skojarzenie Dziadka Mroza ze Stalinem jest późne i powstało w środowiskach antykomunistycznych, raczej intelektualnych.

Santa, czyli współczesny “nieświęty” Mikołaj pochodzi z reklam Coca-coli (bardzo starych); wywarły one wpływ także na sposób, w jaki Tolkien rysował Świątecznego Tatę (jedno z możliwych, choć chyba nie najlepsze tłumaczenie). Także rosyjski Died Moroz został w latach trzydziestych “skokakolizowany” i w tej formie trafił do nas.

TAO, dnia 08.11.2007 o godzinie 12:28

Jedna poprawka: tradycja dawania dzieciom prezentów świątecznych, więc i “zastosowanie” do tych celów tych czy innych postaci jest w Rosji dość późna, nie sięga poza początek XX w. Ale i na Zachodzie nie jest to tradycja odwieczna.

Lotirien, dnia 08.11.2007 o godzinie 12:29

Dziadka Mroza to ja jeszcze pamiętam :D Dziadzio (mój a nie mróz) przywiózł mi kiedyś z Rosji Radzieckiej jego figurkę – śliczny był. No i pamiętam jeszcze te bajki o Dziadku Mrozie i Śnieżynce :D
Jakkolwiek by tego nie nazwać to każda rodzina, pokolenie ma swoje tradycje. W momencie połączenia się dwóch rodzin powstaje nowa tradycja – mieszanka dwóch tradycji, – kompromis wynikający z szacunku i wzajemnej miłości. W świecie komercji i sprzedaży siebie nie ma tego kompromisu. Niestety teraz chcą z nas zrobić “globalną rodzinę” (moja własna nazwa tego zjawiska) – tak żeby każdy miał to samo i takie samo (chodzi o koncerny próbujące nam sprzedać swoje produkty). Nie patrzą na nasze przyzwyczajenia i poglądy – wciskają nam to co oni uważają za dobre. A najgorsze jest to, że uderzają w najmłodszych członków rodziny, którzy nie mają jeszcze pełnego obrazu słowa tradycja. Zadaniem rodziców wtedy, i bardzo niełatwym zadaniem jest pokazanie dzieciom, że to co reklamują nie jest dla nich dobre.
Ja miałam szczęście wychowywać się w czasach kiedy telewizja nie miała jeszcze takiego wpływu na małego człowieka. Nie było tyle reklam i nie próbowano tak nachalnie zmieniać stylu życia. Mój najmłodszy brat nie miał tego szczęścia i widzę różnicę w jego i moim podejściu do pewnych rzeczy.

dagobert, dnia 08.11.2007 o godzinie 19:55

Obawiam się, że gdyby nie prezenty nie byłoby sprawy. Każda okazja jest dobra, dla dziecka na nową zabawkę i dla rynku żeby wykreować popyt.
Ja jako dziecko miałem taki fart, że imieniny mam 12 listopada, potem 6 i 24 grudnia i 9 stycznia urodziny !!! 24 tak zwana Gwiazdka (Kraków) i nie było siły.
A teraz jeszcze są walentynki w lutym, helołin z końcem października. Na Wielkanoc chociaż pistolet na wodę i dzień dziecka jak rzut beretem. Akcja jest bez szans. Ale tym bardziej warto poprzeć.
No logo!

Zostaw komentarz