Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

The Indigo King, czyli dalsze przygody młodych… Inklingów

Dziwne morderstwo pewnego oksfordzkiego profesora jest powodem spotkania trzech bohaterów w Londynie doby Wielkiej Wojny. Są to Janek, żołnierz i student zaoczny profesora, Kuba, oksfordzki żak i Karol, pracownik wydawnictwa Oxford University Press. Pewnej deszczowej nocy spotykają oni niezwykłego człowieka, Berta, który oznajmia im, że wyznaczono im zadanie opieki nad Imaginarium Geographica, atlasem krain fantazji. Zmuszeni do rejsu okrętem Berta, odwiedzają oni Archipelag Snów, gdzie toczy się wojna, której stawką jest tron Artura Pendragona, a władzę nad fantastyczną krainą chce objąć zły Zimowy Król. Owen we wcześniejszych częściach cyklu – Here, There Be Dragons oraz The Red Dragon - zebrał elementy wielu mniej lub bardziej znanych opowieści i legend, szczególnie ze świata mitologii greckiej oraz baśni arturiańskich. Jednocześnie ta powieść dla dzieci od 8 do 100 lat miała wyjaśnić wczesne inspiracje trzech znanych pisarzy fanstastycznych, bo Janek to J.R.R. Tolkien, Kuba to C. S. Lewis, a Karol to Charles Williams – najbardziej znani Inklingowie. Książka nie wywołała wielkiego entuzjazmu, przeładowana opisami, trochę zagmatwana,  choć wyróżniająca się delikatnymi ilustracjami samego autora,  Jamesa A. Owena. ale wydawnictwo – Simon & Schuster Books for Young Readers – zdecydowało się na wydanie kolejnej części Kronik Imaginarium Geographica.

Właśnie na rynek księgarski w krajach anlojęzycznych trafiła kontynuacja przygód Janka, Kuby i Karola. Trójka bohaterów wraca wraz z nadejściem ich największej, najbardziej ekscytującej przygody. Młodzi ludzie odkrywają tajemniczy dokument z VI w. z umieszczoną w nim notą współczesnego im badacza, Hugona (chodzi o jeszcze jednego Inklinga – Hugo Dysona). Gdy młodzi Tolkien i Lewis spacerują z Dysonem, próbując rozwiązać zagadkę tajemniczej przesyłki, pojawiają się przed nimi wolno stojące odrzwia, bardzo podobne do tych, które widzieli w Twierdzy Czasu (w pierwszej powieści). Dyson, który nie wierzy w relację chłopaków o ich wcześniejszych podróży do Archipelagu Snów, przechodzi przez wrota i wchodzi… w przeszłość. A za nim Janek i Kuba.

Co się dzieje dalej? Pokrótce, bez zdradzania zakończenia, świat, który spotykają Lewis i Tolkien to niebezpieczna i nieprzyjazna rzeczywistość. Nie ma Anglii. Na jej miejscu znajduje się Albion, rządzony przez tyrana – Zimowego Króla Mordreda. A przecież w poprzedniej książce chłopcy zabili tę złą postać. Tylko ich mentor, Bert (chodzi Herberta G. Wellsa), wie co się stało, ale ta wiedza wywołuje jeszcze większą trwogę. Posyła na pomoc Karola i dwa mówiące borsuki, Freda i Uncasa, a tym samym pomaga całej grupce uciec na pokładzie ostatniego smoczego statku ku zrujnowanemu Archipelagowi Snów. Docierają na wyspę mówiących zwierząt, gdzie lis Reynard oczekuje z wiadomością…

Jeżeli jeszcze się nie zniechęciliście, a pomysł takiego cyklu nie wydał się Wam zbyt głupi, zdradzę Wam tytuł tej nowej książki. Chodzi o The Indigo King – powieść, która czerpie z wielu biograficznych i baśniowych źródeł. Gdyby książka trafiła w Wasze ręce, prosimy o recenzję.

Kategorie wpisu: Nowości wydawnicze, Twórczość fanów

10 Komentarzy do wpisu "The Indigo King, czyli dalsze przygody młodych… Inklingów"

Tom Goold, dnia 04.12.2008 o godzinie 15:47

Fabuła wydaje się być dość idiotyczna, przynajmniej sądząc po tym co napisałeś, Galu.

Galadhorn, dnia 04.12.2008 o godzinie 16:40

Jako bezstronny autor tego newsa ;) nie mogłem tak napisać u góry, ale w komentarzu muszę się z Tobą zgodzić, Tomie. Jednak, gdy będzie kiedyś jakaś przecena tego cyklu, to w celach kolekcjonerskich na pewno chciałbym ją mieć. Choćby dla ilustracji (ciekawe jak na nich wygląda młody JRRT). Co ciekawe, w treści książek ponoć nie używa się nazwisk “Tolkien”, “Lewis” czy “Williams”.

Jak nazwać taką literaturę? Czy jest to fanfikcja?

Lord Ya, dnia 04.12.2008 o godzinie 21:28

Szaleństwo? Rohan! :)

Czy to fanfikcja? Hmm… zwykle twórcy fanfików profanowali na różny sposób świat i postacie stworzone przez autora, a samego autora zostawiali w spokoju :) . Może to jakiś nowy podgatunek fanfikcji?
Choć w tym całym opisie jedna rzecz mnie jakoś szczególnie zniechęca. Jakby Janek, Kuba i Karol byli kilkanaście lat młodsi, to jeszcze by chyba przeszło. W końcu jest jakaś książka, gdzie garstka dzieciaków przechodzi do magicznego świata np. przez szafę. Ale tu mamy już dorosłych ludzi, a tacy po magicznych raczej nie chadzają :) . A poza tym szczegółem, może być zabawnie, ale z własnej woli książki raczej nie kupię :)

Marigold, dnia 05.12.2008 o godzinie 0:47

Fanfikcja? Chyba apokryffan ;) . Chociaż w przypadku tej książki bardziej pasuje określenie hagiografia ;)
Galu, w pierwszym tomie jak najbardziej zostały użyte nazwiska Inklingów… W dodatku, o zgrozo! autor w fabule zmiksował wszelkie możliwe schematy fabularne i scenograficzne co tekstowi na dobre nie wyszło, niestety. Chociaz ilustracje faktycznie zacne: delikatna kreska, ładna kompozycja.
Dodam jeszcze, że właśnie w księgarniach w Polsce ukazał się drugi tom tegoż cyklu pod tytułem “Powrót czerwonego smoka”… I w tym tomie ilustracje są ładne :) a reszta….

Galadhorn, dnia 05.12.2008 o godzinie 9:16

Czyli to-to ma polskie wydanie? Jaki jest tytuł części pierwszej? I jestem zaskoczony, że odważył się autor na użycie nazwisk znanych pisarzy. Dzięki, Marigold, za tę informację.

Tom Goold, dnia 05.12.2008 o godzinie 15:32

Polskie wydanie jest na pewno, bo już kilka(naście) miesięcy temu Marigold opowiadała o tej książce na katowickich spotkaniach. Poza tym w samym wykorzystaniu nazwisk znanych pisarzy nie ma nic dziwnego. Wykorzystanie istniejących postaci jako bohaterów fikcyjnych opowieści jest całkiem popularne, ostatnio taką ulubioną postacią twórców jest Nikola Tesla np. w książkowym “Lodzie”, filmowym “Prestiżu” czy serialowym “Sanctuary”. Jednak w każdym znanym mi przypadku ma to dużo więcej sensu i wdzięku niż w tym cyklu o “niesamowitych przygodach Inklingów” ;)

Marigold, dnia 05.12.2008 o godzinie 19:13

Pierwszy tom ma tytuł “Tu żyją smoki” :-)

Elendilion - Tolkienowski Serwis Informacyjny » Blog Archive » Smoki i pisarze, dnia 23.02.2009 o godzinie 13:52

[...] czasu wspomniano tutaj o cyklu Jamesa A. Owena Imaginarium Geographica. Rzecz mnie zainteresowała, kupiłem i przeczytałem. [...]

eclipse, dnia 05.03.2009 o godzinie 17:30

a wedlug mnie seria jest naprawde dobra. I akurat przez cala pierwsza ksiazke czytelnicy nie byli poinformowani o “prawdziwych” tozsamosciach bohaterow, wiec czytalo sie ksiazke jak zwykla historie fantastyczna. Historia tez nie jest wcale glupia jak to niektorzy powiedzieli, ale dobrze przemyslana a wszystkie watki lacza sie w piekna calosc. Fakt jednak, ze to bardziej literatura dla dzieci i mlodziezy a nie dla zagorzalych wielbicieli wyzszej fantastyki i Tolkiena, no ale ja tam czuje ogromna sympatie do wszelkich ksiazek ktore nawiazuja do innych utworow ( najlepiej do mitologii i legend arturianskich a w tej serii sa obie rzeczy!)
albo scenariuszy typu co by bylo gdyby lub teorii spiskowych :P

eclipse, dnia 05.03.2009 o godzinie 17:33

chociaz przerazila mnie wiadomosc ze autor ma mniej wiecej wyrysowane 7 tomow ( bo to juz przesada )

Zostaw komentarz